06.11.1994 - GKS Katowice - Górnik Zabrze 1:1

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacja, szukaj
6 listopada 1994 (niedziela), godzina 11:00
1. liga 1994/95, 14. kolejka
GKS Katowice 1:1 (1:0) Górnik Zabrze Katowice, stadion GKS-u
Sędzia: Zbigniew Przesmycki (Łódź)
Widzów: 4 500
HerbGKSKatowice.gif Herb.gif
Walczak 23 g 1:0
1:1

Bałuszyński 55 g
Walczak (2) Yellow card.gif Dziuk (2), Brzoza, Jegor
Walczak 42 Red card.gif Dziuk 31
(1-3-4-3)
Janusz Jojko
Kazimierz Węgrzyn
Marek Świerczewski
Krzysztof Maciejewski
Zdzisław Strojek
Adam Ledwoń
Grzegorz Borawski
Adam Kucz (82 Andrzej Nikodem)
Arkadiusz Szczygieł (59 Andrzej Sermak)
Marian Janoszka
Krzysztof Walczak
SKŁADY (1-3-5-2)
Dariusz Klytta
Grzegorz Dziuk
Piotr Brzoza
Piotr Jegor
Tomasz Hajto
Dariusz Koseła
Jerzy Brzęczek
Arkadiusz Kubik
Leszek Kraczkiewicz (72 Maciej Krzętowski)
Andrzej Orzeszek (80 Rafał Jarosz)
Henryk Bałuszyński
Trener: Piotr Piekarczyk Trener: Edward Lorens

Dodatkowe informacje

  • Według innego źródła bramka Krzysztofa Walczaka padła w 34. minucie.
  • Według innych źródeł widzów 6 000 lub 7 000.

Relacja

Sport

Kibice czekali na wielkie widowisko i od pierwszych minut wszystko zapowiadało, że mecz będzie godny pojedynku na szczycie. W 4 min. Kucz zakręcił w polu karnym i z kilku metrów strzelił w krótki róg, gdzie udanie interweniował Klytta. Pogubił się, co prawda, w 7 min. po rogu i Walczak główkował już do wydawało się pustej bramki, ale na linii stał Kraczkiewicz, a Klytta zdążył jeszcze wrócić. W 9 min. Borawski zacentrował i Janoszka z 5 metrów główkował nad bramką. I wreszcie okres pierwszego naporu zakończony został strzałem Kucza z 16 metrów z woleja - tuż obok słupka.

Po kwadransie pierwszy sygnał, że zabrzanie nie przyjechali na bukową statystować mieliśmy w 15 min. Koseła zacentrował, a Bałuszyński wyskoczył najwyżej. Strzelił niecelnie, a uprzedził… Kraczkiewicza. Potem jeszcze mieliśmy w 17 min. kontrę 3 na 3 i nakładkę Świerczewskiego przerywającego akcję zabrzan, którzy wolnego rozegrali pomysłowo, ale Brzoza strzelił z 20 metrów niecelnie.

I znowu zaatakowali gospodarze. W 20 min. Kucz zacentrował z rogu, a do główki na 3 metrze wyskoczył Węgrzyn. Kibice krzyknęli już gol, ale tym razem jeszcze Klytta nie musiał wyjmować piłki z siatki. Uczynił to 3 minuty później. Kucz zacentrował na przedpole Klytty. Mimo iż Walczak stał w towarzystwie trzech obrońców i mimo iż „trzasnął się” głową z Jegorem umieścił piłkę w siatce. Po bramce gra się przeniosła do sfery środkowej, ale dalej walczono ostro. „Ofiarą” takiej gry padł Dziuk. Za faule na Kuczu (wejście z tyłu) zobaczył najpierw żółtą, a potem drugą żółtą i czerwoną kartkę. Wydawało się, że teraz to już nic nie grozi katowiczanom. Grali dalej swoje. W 34 min. Borawski zacentrował i Walczak strzelał z woleja z 5 metrów, ale źle trafił w piłkę. W 37 min. Szczygieł miał piłkę i gdyby od razu podał wychodzącemu na pozycję Janoszce, ten byłby sam na sam z Klyttą. Katowiczanin zwlekał jednak z podaniem, a kiedy już wreszcie zdecydował się na nie, Janoszka był na spalonym, a samo podanie zostało zablokowane. W 38 min. Szczygieł dla odmiany zagrał dobrze. Mając przed sobą Brzozę puścił piłkę koło niego i chciał wybiec na pozycję sam na sam z bramkarzem. Został jednak powstrzymany faulem, za który Brzoza otrzymał jedynie żółtą kartkę. Zamiast gry 11 na 9 katowiczanie po faulu Walczaka (druga żółta kartka - w sumie czerwona) musieli grać 10 na 10.

Druga połowa zaczęła się od wymiany ciosów. W 46 min. po akcji Koseła - Orzeszek ten drugi strzelił z 8 metrów i Jojko obronił. W 49 min. Ledwoń huknął w poprzeczkę, w 53 min. Kubik strzelał z dystansu, ale za lekko by pokonać Jojkę. Pokonał go Bałuszyński głową po centrze Kraczkiewicza. W 57 min. Bałuszyński po wyjściu Brzozy odegrał mu piłkę i stoper zabrzan znalazł się sam na sam z Jojką. Naciskany przez Maciejewskiego strzelił obok. W 58 min. Brzęczek strzelił z dystansu i Jojko odbił piłkę, a Kubik nie zorientował się w sytuacji na tyle, żeby dobić. Przewaga Górnika zdecydowanie wzrosła. Co prawda Strojek się przedarł przez defensywę i strzelał w okienko krótkiego rogu, ale Klytta był na posterunku, lecz to goście byli bliżsi szczęścia. W 63 min. Hajto przedarł się lewym skrzydłem, ale gorzej było ze sfinalizowaniem akcji. W 69 min. idealnie do Brzęczka zagrał Kraczkiewicz, ale kapitan zabrzan nie opanował piłki będąc sam na sam z Jojką. W 71 min. Węgrzyn minął się z piłką i Orzeszek naciskany przez Maciejewskiego z 6 metrów nie trafił w piłkę. Katowiczanie odgryzali się strzałami z dystansu - zwłaszcza Sermak w 68 min. sprawdził Klyttę - i szarżami Janoszki, ale wynik nie uległ zmianie.

Jerzy Dusik, Sport nr 216 z 7 listopada 1994 r.