17.06.1956 - Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze 2:0

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacja, szukaj
17 czerwca 1956
1. liga 1956, 11. kolejka
Lechia Gdańsk 2:0 (2:0) Górnik Zabrze Gdańsk
Sędzia: Kula (Kraków)
Widzów: 22 000
HerbLechiaGdansk.gif Herb.gif
Rogocz 28
R. Gronowski 30
1:0
2:0
Henryk Gronowski
Hubert Kusz
Roman Korynt
Czesław Lenc
Jerzy Czubała
Jerzy Kaleta
Robert Gronowski
Władysław Musiał
Roman Rogocz
Czesław Nowicki
Józef Górny
SKŁADY Józef Machnik
Henryk Zimmermann
Antoni Franosz
Henryk Hajduk
Eryk Nowara
Marian Olejnik
Henryk Szalecki
Ginter Gawlik
Edward Jankowski
Henryk Czech
Ewald Wiśniowski
Trener: Tadeusz Foryś Trener: Augustyn Dziwisz

Dodatkowe informacje

  • Według Dziennika Bałtyckiego widzów ponad 20 000, według Przeglądu Sportowego - 20 000.

Relacja

Sport

Górnicy z Zabrza przegrali mecz już w pierwszej połowie, w okresie kiedy byli równorzędnym przeciwnikiem i skład sił na boisku nie pozwalał przewidzieć, kto będzie ostatecznym zwycięzcą. Pitka toczyła się w dość szybkim tempie raz pod bramkę Lechii, raz pod bramkę Górnika. Ot — "cykanie" i gra na dobrym poziomie. Goście, mając w nogach ciężki mecz środowy z Wisłą, nie wytrzymali jednak tempa i po stracie dwóch bramek już nie mieli sił by nadrobić straty.

Rozstrzygnięcie padło w okresie kiedy przeciwnicy Lechii mieli najlepsze momenty w całym spotkaniu. Wystarczyła jedna chwila nieuwagi i udana ucieczka Nowickiego wzdłuż lewego skrzydła zakończona dośrodkowaniem do Rogocza, który strzelił celnie i silnie. Druga bramka dla gdańszczan padła z podobnej sytuacji. Szczęśliwym strzelcem był tym razem Gronowski. Do tej chwili tak zabrzanie jak i gdańszczanie mogli zdobyć więcej bramek, ale zrobili to miejscowi, to zapisać trzeba na konto ich bardziej prostej, skutecznej i szybkiej gry.

Po przerwie przy piłce byli niemal cały czas gdańszczanie. Okazji pod bramką Machnika było dużo i bramkarz górników miał wiele roboty. Nieliczne stosunkowo ataki śląskiego napadu kończyły się na pewnie grającej obronie Lechii, w której jak zwykle niezawodnym był Korynt. Kilka tylko strzałów bez trudu obronił Gronowski.

Lechia miała nad przeciwnikiem przewagę w szybkości i skuteczności, a przede wszystkim w każdej prawie sytuacji wykazywała większą dojrzałość nad nowicjuszami ligowymi.

Lechia opanowała dość dobrze zagraniami w tzw. "małej grze" i potrafi z tej sytuacji niespodziewanie i szybko zaskoczyć przeciwnika długim podaniem i często stosowanymi przerzutami. Stąd też pod bramka Machnika największe niebezpieczeństwo groziło górnikom ze strony skrzydłowych.

Sport nr 49 z dnia 18 czerwca 1956 r.

Przegląd Sportowy

Lechia Gdańsk kończy piękną serię wiosenną zwycięstwem nad Górnikiem Zabrze 2:0

Gdańska Lechia odniosła w swym ostatnim spotkaniu pierwszej rundy zasłużenie, choć na podstawie pierwszych 30 minut meczu trochę zaskakujące zwycięstwo. Przez pierwszą połowę drużyną przeważającą byli w zasadzie górnicy. I dopiero zdobycie przez gdańszczan drugiej bramki załamało drużynę z Zabrza i pozwoliło Lechii na swobodniejsze poruszanie się po boisku.

Należy przypuszczać, że czwartkowy mecz Górnika z Wisłą, który przyniósł zabrzanom udział w finale Pucharu Polski, tak ich zmęczył dogrywką, że po przerwie w Gdańsku byli oni prawie niewidoczni na boisku.

Nawet as atutowy Górnika Jankowski, który w pierwszych minutach siał najwięcej zamieszania pod bramką Gronowskiego, po przerwie był zupełnie niewidoczny. Zwycięstwo Lechii wynikło w dużej mierze z dobrej jak zwykle gry formacji defensywnych gospodarzy w których wyjątkową formą zabłysnął Korynt będąc zaporą nie do przebycia dla ruchliwych napastników Górnika. Poza obrońcami Lechii (z wyjątkiem Kusza) wyróżnić należy dobrze grających obu pomocników Kaletę i Czubałę, a w ataku Rogocza, Nowickiego i grającego z meczu na mecz lepiej młodego, utalentowanego Górnego.

W Górniku w pierwszej połowie doskonale zagrali napastnicy: Jankowski, Wiśnowski i Szalecki. Jednak po przerwie czując w kościach mecz krakowski zwolnili tempo i grali na stojąco. Tylne formacje gości spełniały w zasadzie swoje zadania, mając najlepszych zawodników w Zimmermannie i Franoszu. W pomocy dobrze zagrali Olejnik, którego rajdy pod bramką Lechii nie rzadko kończyły się groźnymi strzałami.

Pierwsze minuty gry upłynęły pod znakiem wyraźnej przewagi Górnika. Jednak pierwszy groźny strzał oddany został dopiero w 8 minucie przez Wiśniowskiego, niestety na aut. W minutę później Górny oddał ostry strzał na bramkę Górnika i poprzeczka ratuje zabrzan od utraty bramki, a dobitka Nowickiego trafia w słupek.

Jeszcze kilka strzałów Wiśniowskiego, Olejnika i Czecha stało się łupem Gronowskiego, względnie o centymetry mija bramkę. W okresie tym Lechia atakowała tylko sporadycznie i jeden z takich ataków w 28 minucie kończy się zdobyciem bramki przez Rogocza z podania Nowickiego. Dwie minuty później po pięknej kombinacji Górny – Nowicki – Rogocz – Gronowski i ten ostatni zdobywa drugą i ostatnia bramkę tego spotkania. Jeszcze kilka ataków Lechii zakończonych niecelnymi strzałami i sędzia odgwizduje przerwę.

W drugiej połowie gospodarze opanowali sytuację na boisku i spokojnie rozgrywali kombinacje, które nie przyniosły im jednak zmiany wyniku. Górnik w tym okresie grał coraz słabiej i dopiero w ostatnich 5 minutach spotkania próbował atakować. Jednak było już za późno.

(Stan), Przegląd Sportowy nr 72 z 18 czerwca 1956 r.

Linki zewnętrzne