19.11.1972 - Legia Warszawa - Górnik Zabrze 1:4

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacja, szukaj
19 listopada 1972
1. liga 1972/73, 12. kolejka
Legia Warszawa 1:4 (1:1) Górnik Zabrze Warszawa
Sędzia: Adam Szura (Wrocław)
Widzów: ok. 20 000
HerbLegiaWarszawa.gif Herb.gif
Gadocha 18 1:0
1:1
1:2
1:3
1:3

Szarmach 43 g
Szarmach 50
Banaś 53
Banaś 85
Piotr Mowlik
Zygfryd Blaut
Antoni Trzaskowski
Andrzej Zygmunt
Władysław Stachurski
Lesław Ćmikiewicz
Tadeusz Nowak
Kazimierz Deyna
Jan Pieszko
Stefan Białas (35 Tadeusz Cypka)
Robert Gadocha
SKŁADY Jan Gomola
Henryk Holewa
Jerzy Gorgoń
Jan Wraży
Henryk Latocha
Zygfryd Szołtysik
Erwin Wilczek
Hubert Skowronek
Jan Banaś
Włodzimierz Lubański
Andrzej Szarmach
Trener: Lucjan Brychczy Trener: Gyula Szücs

Relacje

Sport

Odpowiedź zabrzan godna mistrza

Warszawa. Nazwaliśmy ten mecz meczem marzeń. Oczywiście mieliśmy na myśli entuzjastów futbolu. Tych, którzy mimo przeraźliwego zimna zjawili się na stadionie Wojska Polskiego i tych, którzy przebieg spotkania śledzili na ekranach telewizorów w ciepłych mieszkaniach. Tymczasem był to mecz marzeń wyłącznie dla Górnika. Bo naprawdę można sobie tylko wymarzyć, by w sytuacji, kiedy remis stanowił plan maksimum zabrzan odnieść tak przekonywujące zwycięstwo. W historii spotkań Legii z Górnikiem tylko trzy razy zabrzanie zwyciężali w wyższych rozmiarach, a przecież zwycięstw tych, łącznie z niedzielnym było 20.

Gdzie szukać źródeł metamorfozy 10-krotnego mistrza? Odpowiedź jest prosta: w jednej koncentracji całego zespołu, wielkiej mobilizacji przed występem w jaskini lwa, który po więcej niż dzielnej postawie na San Siro został przez wielu uznany za faworyta nr 1 ligowego sezonu 1972/73.

Już w ostatnim spotkaniu z Lechem drużyna Lubańskiego i Szołtysika zasygnalizowała poważną zwyżkę formy. W Warszawie zagrała jeszcze lepiej, a że tuż po przerwie w krótkich odstępach czasu zdobyła dwie bramki, sławny rywal padł na kolana i... prosił o łagodny wymiar kary. Legia sprawiała wrażenie zespołu zniechęconego do gry, jakby porażonego dwoma piorunami, które uderzyły w najmniej spodziewanym momencie. To właśnie wojskowi przygotowywali się do rozstrzygającego natarcia, groźnie zaatakowali, mieli nawet szansę ponownego prowadzenia. Górnik wyprowadził wówczas doskonały cios: po wzorowej akcji najlepszych w tym spotkaniu zawodników - Lubańskiego, Banasia i Szołtysika, Szarmach po raz drugi zmusił Mowlika do kapitulacji, Legia jeszcze próbowała. Mówiąc językiem pięściarzy, przyjąć postawę ale kontra Lubańskiego zakończona ładnym podaniem piłki do Banasia i strzałem tego ostatniego całkowicie ją zdegustowała.

St. Penar, Sport nr 193 z dnia 20.11.1972 r.

Kronika Górnika Zabrze

Mecz ten był nazwany spotkaniem marzeń, przede wszystkim dla entuzjastów dobrej piłki, którzy mimo przenikliwego zimna postanowili zjawić się na Stadionie Wojska Polskiego, ale także dla tych, którzy śledzili losy tego spotkania przed telewizorami w ciepłych mieszkaniach. Można przypuszczać, że goście przechodzili pewnego rodzaju metamorfozę, która pozwoliła im, nastawiając się na remis, odnieść bardzo przekonujące zwycięstwo na wyjeździe. Już w meczu z Lechem drużyna Szołtysika i Lubańskiego sygnalizowała zwyżkę formy, co potwierdziła w meczu z Legią i zagrała jeszcze lepiej. Dwie bramki zdobyte w krótkim odstępie czasu rzuciły Legię na kolana. Drużyna ze stolicy grała słabo, jakby zniechęcona do gry. Po interesujących akcjach najlepszych na boisku, Lubańskiego, Banasia i Szołtysika wpadały bramki, dobijające poczynania legionistów. Dzięki temu zwycięstwu Górnik odrobił częściowo straty i znów zaczął piąć się w górę tabeli.