20.09.1995 - GKS Katowice - Górnik Zabrze 2:0

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacja, szukaj
20 września 1995 (środa), godzina 16:00
1. liga 1995/96, 8. kolejka
GKS Katowice 2:0 (1:0) Górnik Zabrze Katowice, stadion GKS-u
Sędzia: Andrzej Szczełkun (Jelenia Góra)
Widzów: 2 500
HerbGKSKatowice.gif Herb.gif
Pawłuszek 37
Karwan 61
1:0
2:0
Marzec Yellow card.gif Kraczkiewicz, Agafon
(1-3-5-2)
Janusz Jojko
Andrzej Nikodem
Wojciech Szala
Kazimierz Węgrzyn
Adam Kucz
Grzegorz Borawski
Adam Ledwoń
Mirosław Widuch
Krzysztof Maciejewski
Bartosz Karwan (70 Arkadiusz Bilski)
Grzegorz Pawłuszek (77 Dariusz Marzec)
SKŁADY (1-3-5-2)
Dariusz Klytta
Tomasz Hajto
Maciej Krzętowski
Jarosław Zadylak (37 Grzegorz Dziuk)
Leszek Kraczkiewicz
Piotr Brzoza (70 Rafał Kocyba)
Dariusz Koseła
Mieczysław Agafon
Arkadiusz Kubik
Andrzej Orzeszek (55 Marek Szemoński)
Arkadiusz Kampka
Trener: Orest Lenczyk Trener: Adam Michalski

Relacja

Program meczowy.

Sport

Derby i nerwy

KATOWICE. Trener Orest Lenczyk nie mogąc skorzystać z usług Sławomira Wojciechowskiego (z tą myślą zdążył się oswoić już wcześniej), Marka Świerczewskiego (angina rozłożyła go dzień przed meczem) i Zdzisława Strojka (kontuzja pachwiny odezwała się 5 minut przed zakończeniem wtorkowego treningu) musiał zdecydować się na eksperyment. Okazało się jednak, że były to udane eksperymenty. Andrzej Nikodem i Kazimierz Węgrzyn oddelegowani do krycia nie tylko poradzili sobie z napastnikami gości, ale także sami dość często gościli pod bramką zabrzan. W dodatku motor napędowy akcji ofensywnych GKS Adam Ledwoń i jego koledzy z ataku potrafili dość łatwo uwolnić się spod opieki obrońców Górnika i groźnie strzelać.

Już w 8 minucie kibice GKS pierwszy raz krzyknęli „gol!”. Wrzutka z rzutu wolnego spadła na głowę Węgrzyna, który na dwa razy co prawda, ale wkopał piłkę do siatki. Pomógł sobie przy tej akcji jednak ręką i sędzia bramki nie uznał. Kolejny okrzyk wyrwał się z gardeł katowickich fanów w 17 minucie. Po rzucie rożnym wykonanym przez Kucza, Pawłuszek stojąc „na krótkim słupku" główkował przez siebie i trafił w... „długi słupek". Minutę po centrze Kucza - tym razem z akcji - Karwan zaplątał się na piątce i nie oddał celnego strzału, a potem sytuację wyjaśnił Hajto.

Zabrzanie tylko raz w pierwszej połowie - nie licząc niecelnych strzałów z dystansu - zagrozili Jojce. Akcja Zadylak - Kubik - Zadylak zakończyła się centrą tego ostatniego, a Orzeszek główkował z 6 metrów pod poprzeczkę. Bramkarz Katowic efektownie wybił piłkę na róg. Działo się to w 22 minucie. W 28 minucie kolejna główka Pawłuszka po rogu Kucza zmusiła do interwencji Klyttę, w 32 minucie Ledwoń strzelił z wolnego mocno ale w środek bramki, a w 36 minucie było 1-0. Gdy za boiskiem leżał kontuzjowany Zadylak katowiczanie przeprowadzili szybką akcję. Borawski zagrał prostopadłą piłkę do Karwana, ten wszedł w pole karne i wycofał piłkę do Pawłuszka, który trafił w długi róg. Jeszcze w 40 minucie Pawłuszek mógł podwyższyć wynik, ale po akcji Węgrzyna i Karwana główkował niecelnie.

W drugiej połowie Górnik próbował atakować. Zostawił jednak więcej swobody katowiczanom i ci kontrowali. Gdy w 57 minucie Pawłuszek uciekł Dziukowi i zacentrował do Karwana wydawało się, że musi być 2-0. Katowiczanin jednak za szybko znalazł się przy długim słupku i choć bramka stała przed nim otworem nie sięgnął piłki. W 61 minucie zrehabilitował się jednak za tamtą sytuację i gdy katowiczanie grali w dziesiątkę - za linią Ledwoń czekał na pozwolenie wejścia na boisko po udzieleniu pomocy lekarskiej - Nikodem znalazł się w roli skrzydłowego i zacentrował na przedpole Klytty gdzie katowiczanin dopełnił formalności. Niecelny strzał Koseły, główka Agafona z idealnej pozycji obok słupka i gol dla zabrzan, którego sędzia nie uznał w 72 minucie to "aktywa" zabrzan. Wokół tego nie uznanego gola było najwięcej dyskusji. Kraczkiewicz został obsłużony na 8 metrze przez... obrońcę gospodarzy. Boczny sędzia podniósł chorągiewkę. Główny puścił grę, Koseła strzelił. Jojko obronił, a Szemoński z metra dobił. Wtedy chorągiewka drugi raz powędrowała w górę. Słabo prowadzący mecz, pozwalający na faule z tyłu i straszący kartkami tych którzy "upominali się" o kary dla brutali sędzia odgwizdywał spalonego. Jeszcze w 85 minucie najlepszy na boisku Ledwoń zakończył akcję GKS strzałem z ostrego kąta, obronionym przez Klyttę i skończyły się meczowe emocje, a zaczęły... pomeczowe nerwy. Na konferencji Adam Michalski nie wytrzymał...

MECZ NA GŁOSY

Orest LENCZYK: - Nieszczęście opuściło mnie przed meczem. Jeszcze Janusz Jojko zgłaszał, że jest chory, ale udowodnił że jest twardym człowiekiem. Gdyby ten Górnik grał jak rok temu na pewno ten mecz byłby dla nas o wiele trudniejszy.

Adam MICHALSKI: - A co pan by zrobił na moim miejscu - zaatakował trener Górnika dziennikarza pytającego co pan zrobi przed najbliższym meczem? - Będziemy trenować. Cudów nie zrobimy. Stworzyliśmy niezłe widowisko. Z tym składem.... - i wtedy usłyszał, że z tym składem Górnik wygrał wiosną z GKS Katowice 2-1...

JERZY DUSIK, „Sport” nr 183 z 21 września 1995r.