21.03.1981 - Szombierki Bytom - Górnik Zabrze 2:0

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
21 marca 1981
1. liga 1980/81, 17. kolejka
Szombierki Bytom 2:0 (1:0) Górnik Zabrze Bytom
Sędzia: Andrzej Ogorzewski (Łódź)
Widzów: 12 000
HerbSzombierkiBytom.gif Herb.gif
Janik 7
Wojtowicz 86
1:0
2:0

Surlit
Sośnica (82. A. Król)
Mierzwiak
Fuhl
Pietryga
Jan Byś
Janik
Nagiel
Kwaśniowski (46. Wojtowicz)
Roman Ogaza
Sroka
SKŁADY
Aleksander Famuła
Bogdan Gunia
Bernard Jarzina
Tadeusz Dolny
Marian Zalastowicz
Krzysztof Szwezig
Ireneusz Lazurowicz
Stanisław Curyło (46. Edward Socha)
Paweł Janduda (64. Adam Ossowski)
Andrzej Pałasz
Leszek Brzeziński
Trener: Hubert Kostka Trener: Zdzisław Podedworny

Relacja

Mistrzowie z Bytomia nie dali szans górnikom i po zwycięstwie awansowali na trzecie miejsce w tabeli. Trener Kostka, traktujący mecze ze swym byłym klubem niezwykle prestiżowo, wyjątkowo dobrze zmotywował swoich podopiecznych. Bramkę udało się zdobyć już w 7. minucie (jej strzelcem Janik), a trzeba wspomnieć, że jeszcze przed nią Famułę ratowała poprzeczka i słupek po strzałach odpowiednio Mierzwiaka i Ogazy. Nawet po strzelonej bramce Szombierki nie zwolniły tempa. Pierwszy celny strzał zabrzanie oddali dopiero w 27. minucie (Brzeziński). Po przerwie gra się wyrównała, nie przełożyło się to jednak na klarowne sytuacje bramkowe górników. Tuż przed końcem bytomianie podwyższyli rezultat, błyskotliwą akcję Ogazy strzałem pod poprzeczkę wykończył Wojtowicz.

Sport

Górnicze derby pod dyktando Szombierek

BYTOM. Mistrz Polski rozpoczął pojedynek derbowy z Górnikiem w takim stylu i tempie, że zwolennicy Zabrzan dosłownie truchleli ze strachu. Najpierw Mierzwiak zdecydował się na samotny rajd zakończony silnym strzałem z 25 m: piłka trafiła jednak w poprzeczkę! W kilkadziesiąt sekund później Bytomianie przeprowadzili błyskawiczny atak, w wyniku, którego Ogaza z najbliższej odległości posłał piłkę w słupek. Ale kolejny atak Szombierek powiódł się całkowicie i Janik płaskim strzałem pokonał Famułę. Przez niemal kwadrans Górnik ani razu nie zbliżył się do pola karnego Szombierek, a pierwszy strzał na bramkę Surlita miał miejsce w 27 minucie (!) kiedy to po kornerze Brzeziński głową posłał piłkę w sam środek bramki, akurat tam gdzie był Surlit. Szombierki posiadały przewagę nader widoczną, panowały suwerennie nad grą. W 31 min. powstało wielkie zamieszanie na przedpolu Famuły, ale skutek był tylko taki, że Kwaśniowski trafił w słupek.

Na dobrą sprawę Górnik otrząsnął się dopiero po przerwie, lecz nie na tyle by opanować sytuację i dyktować własne warunki gry. Po pierwsze w Górniku słabo wypadła druga linia, która ani rusz nie potrafiła przełamać bytomian długim podaniem. Napastnicy Górnika czynili wszystko by… wepchnąć piłkę do bramki w najbliższej odległości, co oczywiście było niemożliwe przy dobrej dyspozycji Mierzwiaka i Fuhla. Dość długo dzielnie trzymała się defensywa Zabrzan, głównie dzięki Dolnemu. Ten rosły zawodnik zadecydowała waga ciał. W końcu jednak i Dolny nie upilnował Ogazy. W 86 min. Byś podał do Ogazy, przy czym lot piłki miał przerwać Zalastowicz, ale po prostu w nią nie trafił. Ogaza poszedł szpurtem po prawej stronie i niemal spod narożnej chorągiewki posłał piłkę do środka pola. Będący w pełnym biegu Wojtowicz nie zmarnował podania, jego strzał by nie do obrony.

Zabrzanie mieli serdecznie mało okazji do zmiany wyniku. Po przerwie, po dośrodkowaniu Zalastowicza, Brzeziński usiłował zaskoczyć Surlita, lecz bramkarz Szombierek zdołał wybić piłkę na korner. Później jeszcze Pałasz trafił w słupek i na tym skończyły się szanse Górnika. O ile do przerwy przewaga Szombierek była bardzo wyraźna, to po zmianie gra się wyrównała. Rzecz jednak nie w lepszej grze Górnika, a niespodziewanie słabszej postawie Bytomian. Po prostu nic im nie wychodziło. Gra wyraźnie siadła, mnożyły się obustronnie niecelne podania, na trybunach kwitowano je salwami śmiechu, Piłka wędrowała od jednego pola karnego do drugiego, ale obaj bramkarze z rzadka tylko byli niepokojeni. Dopiero w końcówce Szombierki zerwały się do energiczniejszego ataku uwieńczonego golem Wojtowicza.

Nie bez wpływu na postawę obydwu drużyn były luki w składach. W Szombierkach zabrakło Kapicy, Wojtowicza i Króla. Pierwszy rozchorował się na anginę i z wysoką temperaturą nie mógł oczywiście wybiec na boisko. Nie w pełni sił byli również Wojtowicz i Król, wprowadzeni do gry w drugiej połowie. W Górniku zabrakło Matysika, daleki od formy jest rekonwalescent Socha, a Szymura oglądał mecz z trybun. Tak czy inaczej rekordowa liczba widzów – jak na meczu Szombierek – była dość długo rozczarowana poziomem gry.

Jan Fiszer, Sport nr 47 z 23 marca 1981r.

Osobiste
Przestrzenie nazw

Warianty
Działania
Nawigacja
Dla edytorów
Narzędzia
Lubię to