26.09.1981 - Górnik Zabrze - ŁKS Łódź 2:0

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacja, szukaj
26 września 1981
1. liga 1981/82, 9. kolejka
Górnik Zabrze 2:0 (1:0) ŁKS Łódź Zabrze, stadion Górnika
Sędzia: Kazimierz Mikołajewski (Płock)
Widzów: 18 000
Herb.gif HerbLKSLodz.gif
Szwezig 30
Socha 87
1:0
2:0
Aleksander Famuła
Bogdan Gunia
Tadeusz Dolny
Werner Leśnik
Marian Zalastowicz
Krzysztof Szwezig
Waldemar Matysik
Erwin Koźlik (56. Hubert Fait)
Edward Socha
Andrzej Pałasz
Leszek Brzeziński
SKŁADY Robakiewicz
Różycki
Bulzacki
Dziuba
Galant
Klimas
Płachta
Gabrych
Wesołowski(65. Sobol)
Milczarski
Sławuta
Trener: Zdzisław Podedworny Trener: Leszek Jezierski

Relacja

Sport

Famuła nadal „czysty” w Zabrzu!

ZABRZE. „Famuła wygrał Górnikowi mecz” - twierdził trener łodzian Leszek Jezierski, ale chyba bezpodstawnie! Istotnie, bramkarz Górnika zasłużył na wiele pochwał i braw – szczególnie za obronę strzałów Sobola i Milczarskiego, jednakże nie sposób pominąć innych faktów. A te są takie: dwie bramki, dające Górnikowi zwycięstwo, były dziełem Szweziga i Sochy. W pierwszym wypadku pomocnik Górnika popisał się pięknym, ostrym, „kręconym” strzałem z dystansu i Robakiewicz był bez szans, w drugim Szwezig posłał długą, celną piłkę do Sochy, a ten mimo asysty dwóch łódzkich obrońców i wybiegającego mu naprzeciw Robakiewicza, wpakował piłkę do siatki. Łódzcy obrońcy i pomocnicy starali się kryć „każdy swego”. Rzecz w tym, iż ruchliwi zabrzanie często zmieniający pozycje, co raz to wymykali się spod kontroli. Ponadto o wiele lepiej niż sądzili przed meczem gracze ŁKS spisywał się Szwezig, nieco słabiej Matysik. Ten ostatni dał z siebie wszystko w Lizbonie i trudno się dziwić, że w pojedynku z ŁKS nie był tak błyskotliwy jak zwykle. Ale swoje „trzy grosze” dołożył do zwycięstwa Górnika. Podobał się starannie grający Dolny, a także Pałasz, który zagrał najlepszy mecz w jesiennej rundzie. Pierwszoplanową postacią w zespole gospodarzy był jednak – to nie ulega wątpliwości – bramkarz FAMUŁA. W pierwszej połowie właściwie tylko raz zagroził mu dalekim, ostrym strzałem Klimas, za to po zmianie stron Famuła miał szereg okazji do udowodnienia, że w Zabrzu rośnie bramkarz sporego formatu! Ledwie wszedł na boisko Sobol, już trafiła mu się kapitalna szansa na zdobycie gola. Było to przy stanie 1 – 0 dla gospodarzy. Bulzacki egzekwował wolnego tak sprytnie, że piłka przeszła łukiem ponad murem zabrzan. Dopadł jej Sobol i z bliskiej odległości posłał „pewniaka” do bramki Górnika. Famuła zareagował błyskawicznie, wybił piłkę na róg! A tuż przed końcem, po szarży lewą stroną, Milczarski już był pewny swego, jednak przegrał pojedynek z zabrzańskim bramkarzem, choć strzelił bardzo silnie. Miał jeszcze Famuła szereg skutecznych interwencji, w drugiej połowie, na przedpolu i to takich, że po prostu odebrał łodzianom nadzieję na umieszczenie piłki w siatce. Górnik wygrał zasłużenie, ale nie sposób nie podkreślić, że w okresie od 60 do 85 minuty był... „na deskach”. Kontuzja Koźlika i jego zejście z boiska w widoczny sposób wpłynęła na zabrzan, którzy natychmiast zwolnili tempo. ŁKS dojrzał swą szansę, przyspieszył grę i niemal błyskawicznie wygrał pojedynek o środek boiska. Łodzianie zaczęli dyktować rywalowi własne warunki gry, ale bez bramkowych efektów. W samej końcówce, za sprawą Matysika Górnik poderwał się do szturmu, zakończonego pełnym powodzeniem, czyli bramką Sochy. Mimo kilku okresów, zresztą krótkich, nijakiej obustronnie gry – w sumie mecz w Zabrzu był dobrym widowiskiem. ŁKS podobał się, także zabrzanie zebrali sporo braw za efektowne akcje. Powrót Faita na boisko, po ponad półtorarocznej przerwie, nie był oczywiście efektowny, czemu trudno się dziwić. Z czasem zapewne Fait stanie się silnym punktem Górnika.

JAN FISZER, Sport Nr 178 (6015), Poniedziałek 28 września 1981 r.