30.08.1980 - Górnik Zabrze - Legia Warszawa 1:1

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacja, szukaj
30 sierpnia 1980
1. liga 1980/81, 4. kolejka
Górnik Zabrze 1:1 (0:0) Legia Warszawa Zabrze, stadion Górnika
Sędzia: Stefan Socha (Kraków)
Widzów: ok. 15 000
Herb.gif HerbLegiaWarszawa.gif

Szymura 56
0:1
1:1
Adamczyk 49
Waldemar Cimander
Bogdan Gunia
Bernard Jarzina
Tadeusz Dolny
Marian Zalastowicz
Krzysztof Szwezig
Waldemar Matysik
Emil Szymura
Edward Socha
Andrzej Pałasz (75. Erwin Koźlik)
Leszek Brzeziński
SKŁADY Kazimierski
Topolski
Janas
Załężny
Sobczyński
Milewski
Lasoń
Baran
Kusto (81. Majewski)
Okoński(79. Sikorski)
Adamczyk
Trener: Zdzisław Podedworny Trener: Lucjan Brychczy

Relacja

Kronika Górnika Zabrze

Na klasyku polskiej ligi nie zabrakło znamienitych gości, mecz obserwowali m. in. Ernest Pol i trener kadry, Ryszard Kulesza. Choć przed spotkaniem dziennikarze więcej szans na zwycięstwo przyznawali gościom, to górnicy stworzyli sobie lepsze sytuacje podbramkowe. Pierwsi gola zdobyli legioniści - tuż po przerwie trafił Adamczyk wykańczając akcję Kusty. Odpowiedź górników była niemal natychmiastowa. Silny strzał Sochy zdołał sparować młody Kazimierski, przy dobitce Szymury był jednak kompletnie bezradny. Szalę zwycięstwa na korzyść zabrzan mógł i powinien przechylić Pałasz. Żadna z jego czterech wybornych sytuacji nie zakończyła się jednak golem.

Sport

ZABRZE. – Sto osiemdziesiąt sześć bramek w lidze – w barwach Legii, później Górnika Zabrze – Ernest Pol. Jego opinia o sobotnim meczy była krótka, ale jakże dosadna: - „Obydwa zespoły dały z siebie wszystko, remis nikogo nie krzywdzi. Inna sprawa to poziom spotkania. Niestety, umiejętności wielu piłkarzy, nawet tych, którzy znajdują się w orbicie zainteresowań trenera Ryszarda Kuleszy, są niewystarczające. Dotyczy to szczególnie napastników, którym oddanie precyzyjnego i silnego strzału stwarza olbrzymie trudności”.

Legia z miejsca obrała taktykę defensywną, co stanowiło niespodziankę jeśli się zważy, że zabrzanie nie dysponują obecnie napastnikami klasy Pola, Lubańskiego czy Lentnera. Andrzej Pałasz daleki jest od formy prezentowanej wiosną, natomiast Stefan Brzeziński nie jest w stanie zagrozić poważniej bramce rywali.

Jeśli idzie o Edwarda Sochę, to coraz częściej zostaje obarczany dodatkowymi zadaniami, w skutek czego, miał być rasowym skrzydłowym, staje się ofensywnym pomocnikiem. Wyraźnie zyskuje na tym druga linia zabrzan, ale jeszcze wyraźniej cierpi atak. Nie ulega wątpliwości, że pierwszoplanowymi postaciami na boisku byli przedstawiciele najmłodszej generacji: po stronie Górnika niespełna 19-letni Waldemar Matysik, po stronie Legii Jacek Kazimierski. Niespodziankę i minus sprawił Marek Kusto, którego nonszalancja i szereg podań do nikąd wprowadziły chaos w zespole Legii. Trzeba jednak przyznać, że Kusto parokrotnie inicjował bardzo groźne akcje, jak choćby tę, po której Adamczyk zdobył prowadzenie w 49 minucie. A zaczęło się od Topolskiego, któremu w setnej sekundzie meczy nadarzyła się po rogu znakomita okazja strzelecka. Nie zdołał jej wykorzystać i batutę w grze przejęli górnicy. W 8 min. Po świetnym kontrataku, ostrym strzałem popisał się Szymura, lecz Kazimierski był na posterunku. Legia ani myślała pasować: w 11 min. Lasoń celną główką usiłował zaskoczyć Cimandera, ale na próżno. Po kwadransie animusz Górnika został wyczerpany i Legia coraz częściej dawała próbki swych znacznych możliwości. Oto w 29 min. W środku pola piłkę stracił Brzeziński, natychmiastowy atak Legii omal nie przyniósł jej bramki, ale Adamczyk nie wytrzymał nerwowo i posłał piłkę obok celu. Kolejny atak legionistów był tak szybki i pomysłowy, że obrońcy Górnika potracili głowy z wyjątkiem Dolnego, który bardzo przytomną interwencją uchronił swój zespół przed utratą bramki. Tuż przed przerwą gospodarze mieli idealną pozycję strzelecką, zmarnowaną przez Szweziga. A po przerwie w 46 min. Oko w oko z Kazimierskim stanął Pałasz. Napastnik Górnika zyskał tylko róg. Zresztą później Pałasz jeszcze dwukrotnie, będąc w świetnych sytuacjach, przegrał pojedynki z Kazimierskim. Akcja legionistów, po której Adamczyk zdobył prowadzenie, musiała przypaść do gustu każdemu. Była błyskawiczna. Niebawem efektownym rajdem popisał się Socha, który ostrym strzałem z dystansu zatrudnił Kazimierskiego. Legionista mógł tylko odbić piłkę przed siebie, na co tylko czekał Szymura - jego strzał był już nie do obrony. W kilka minut po wyrównaniu Górnik miał świetną okazję do zdobycia prowadzenia, lecz Pałasz nie wykorzystał jej. W 62 min. Pięknym wolnym popisał się Topolski, jednak Cimander nie dał się zakoczyć. Zabrzańskie spotkanie bacznie obserwował trener kadry narodowej Ryszard Kulesza.

JAN FISZER, SPORT NR 159 Z 1 WRZEŚNIA 1980