08.10.1980 - Zagłębie Sosnowiec - Górnik Zabrze 2:0

Z WikiGórnik
Wersja z dnia 15:21, 15 gru 2013 autorstwa Statystyk (dyskusja | edycje) (herb)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Skocz do: nawigacja, szukaj
8 października 1980
1. liga 1980/81, 9. kolejka
Zagłębie Sosnowiec 2:0 (0:0) Górnik Zabrze Sosnowiec
Sędzia: Wacław Kaczałko (Wrocław)
Widzów: 1 000
HerbZaglebieSosnowiec.gif Herb.gif
Kordysz 68
Dworczyk 72
1:0
2:0

Marek Bęben
Konopka
Zarychta
Koterwa
Rudy
Kordysz
Tochel (46 Mikołajów)
W. Sączek
Dworczyk
Mazur
Koczuba (23 Małolepszy)
SKŁADY
Waldemar Cimander
Bogdan Gunia
Bernard Jarzina
Tadeusz Dolny
Marian Zalastowicz
Waldemar Matysik
Ireneusz Lazurowicz
Emil Szymura
Krzysztof Szwezig
Paweł Janduda (72 Leszek Brzeziński)
Andrzej Pałasz (78 Erwin Koźlik)
Trener: Andrzej Strejlau Trener: Zdzisław Podedworny

Relacje

Kolejny prestiżowy mecz, rozgrywany w fatalnych warunkach atmosferycznych, nie przyniósł przełamania złej formy górników. W meczu ligowych "średniaków" lepsze okazało się sosnowieckie Zagłębie. Warto nadmienić, że gra była ciut lepsza niż w derbowym pojedynku z Ruchem. W pierwszej połowie to zabrzanie nadawali ton wydarzeniom boiskowym, Szwezigowi zabrakło minimalnie precyzji przy strzale z dystansu, Emil Szymura trafił z rzutu wolnego w słupek. Mecz rozstrzygnął się w przeciągu pięciu minut - najpierw w 68. minucie strzelił bramkę Kordysz, drugie trafienie dołożył chwilę później Dworczyk. Przy pierwszym golu nie popisał się Cimander, lekceważąc odrobinę strzał pomocnika Zagłębia.

Sport

Kto pamięta takie derby?

Sosnowiec. Kto kiedy pamięta takie derby? Dawniej to był niezawodny pewnik dla głównego księgowego klubu, że tym razem kasa będzie pełna. A teraz? Ledwie garstka widzów, okropna pogoda, niemal cały czas padający deszcz, słowem sceneria jak z dreszczowca.

I Górnik i Zagłębie popadły tej smutnej jesieni w niebywałe tarapaty, obydwu drużynom punkty są jednakowo potrzebne. Świadomość tego faktu w połączeniu z dotkliwym chłodem zmusiła piłkarzy obydwu zespołów do dużego zaangażowania i sporej ruchliwości. Ponieważ jednak deszcz nigdy nie był sprzymierzeńcem poziomu, zatem dynamicznych akcji i wielkiego futbolu i tym razem być nie mogło. Ale nie znaczy to, że brakło emocji. W 23 minucie Mazur po dośrodkowaniu Dworczyka nie trafił do siatki. Pięć minut później Janduda był w znacznie korzystniejszej sytuacji, jednak efekt odnotowaliśmy taki sam. W 32 min. po dobrej akcji Dworczyka nastąpiło dośrodkowanie wprost pod nogi wprowadzonego zamiast kontuzjowanego Koczuby Małolepszego. Nastąpił strzał, ale piłka trafiła wprost w ręce Cimandera. W siedem minut później szybką, w dobrym stylu akcję przeprowadził Górnik, jednak znów brakło w decydującym momencie u Szweziga precyzji. W 41 min. indywidualną akcją popisał się Zarychta, który w strugach deszczu zawędrował pod bramkę zabrzan, strzelił mierząc tuż koło słupka, ale Cimander wyczuł jego intencje. Tuz przed przerwą z dobrej strony pokazał się Pałasz, po którego ucieczce stoper Zagłębia Koterwa musiał się ratować tak zwanym faulem taktycznym. Egzekutorem wolnego był Szymura, który trafił w słupek.

W sumie wyrównana pierwsza połowa, choć jak ktoś słusznie powiedział, na punkty prowadził Górnik. Zupełnie co innego mieliśmy w drugiej połowie. Trener Strejlau po wymianie kontuzjowanego Koczuby musiał także zrezygnować z utykającego Tochela i w skutek tego Zagłębie wyczerpało limit zmian, ale aż do 63 minuty mimo że inicjatywa należała tym razem do sosnowiczan, utrzymywał się wynik bezbramkowy. W tym momencie bodaj najbardziej aktywny w szeregach sosnowiczan Kordysz zawędrował na lewą stronę i tuż przed narożnikiem pola karnego oddał silny strzał na bramkę Cimandera. Bramkarz zabrzan stanowczo nie dość skoncentrowany popełnił duży błąd, sięgając po piłkę jedną ręką, pozwolił jej niejako wylądować w siatce. To wyraźnie rozbroiło psychicznie zupełnie nieźle spisujących się dotąd zabrzan. Niespełna dziesięć minut później Górnik musiał za to zapłacić jeszcze wyższą cenę. Po wolnym Rudego piłka odbiła się od zabrzańskiego „muru”, trafiła pod nogi Dworczyka, który dopełnił formalności. Zaraz po tym mogło być 3-0, gdyby Mikołajów potrafił wykorzystać znakomita szansę.

W sumie Zagłębie mogło nareszcie czuć się usatysfakcjonowane. Przynajmniej wynikiem, który oby wreszcie stanowił dobry prognostyk dla całej drużyny. Nie do pozazdroszczenia natomiast jest coraz trudniejsza sytuacja Górnika. Symboliczna dla niej jest postawa jego bardzo silnego do niedawna punktu – Andrzeja Pałasza. Tym razem nie dotrwał on nawet do końca.

Janusz Jeleń, Sport nr 181 (5792) z dnia 9 października 1980 r.