28.03.1981 - Górnik Zabrze - Zawisza Bydgoszcz 1:0

Z WikiGórnik
Wersja z dnia 12:10, 24 paź 2013 autorstwa 23 (dyskusja | edycje)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Skocz do: nawigacja, szukaj
28 marca 1981
1. liga 1980/81, 18. kolejka
Górnik Zabrze 1:0 (1:0) Zawisza Bydgoszcz Zabrze, stadion Górnika
Sędzia: Jan Marchwiński (Gdańsk)
Widzów: ok. 6 000
Herb.gif HerbZawiszaBydgoszcz.gif
E. Socha 8 1:0
Aleksander Famuła
Bogdan Gunia
Bernard Jarzina
Tadeusz Dolny
Marian Zalastowicz
Krzysztof Szwezig
Waldemar Matysik
Adam Ossowski (70. Erwin Koźlik)
Bartłomiej Socha
Andrzej Pałasz
Leszek Brzeziński (76. Paweł Janduda)
SKŁADY Brończyk
Nielipowicz
Urbanowicz
Czerniawski
Ostrowski
Banaszak (76. Zygielewicz)
Burchacki
Sierant
Kwapisz
Kensy
Kwaśniewski (35. Nowak)
Trener: Zdzisław Podedworny Trener: Józef Walczak

Relacja

Kronika Górnika Zabrze

Kolejne wiosenne zwycięstwo stało się faktem. Pokonany ligowy średniak, Zawisza, co pozwoliło uciec przebywającemu w strefie spadkowej sosnowieckiemu Zagłębiu na dwa punkty. Mecz wyrównany, z nieznaczną przewagą górników. Na taki obraz gry miała wpływ szybko strzelona bramka. Środkiem pola poszedł na przebój Brzeziński i mając przed sobą już tylko golkipera bydgoszczan, Brończyka, podał piłkę do nieobstawionego Sochy - gol był tylko formalnością. Na szczególne słowa uznania zasłużyła para Dolny - Matysik. Najwyższy na boisku stoper co rusz wygrywał główkowe pojedynki pod obydwiema bramkami, Matysik z kolei, niestrudzony i ofiarny w swej grze, niczym motor napędowy rozpoczynał każdą ofensywną akcję zabrzan.

Sport

Mecz nie wykorzystanych szans

ZABRZE. „Zdobyliśmy psychologiczne punkty – powiedział po meczu trener Górnika – Nie przyszły nam one łatwo, bo po ciężkiej, nerwowej i nieustępliwej walce. Zawisza nie ustępował do końca, jednak Górnik miał więcej strzeleckich pozycji”.

Istotnie, Zabrzanie wypracowali sobie o wiele więcej pozycji, z których mogli zdobyć bramki. Cóż jednak z tego skoro sam Pałasz trzykrotnie spudłował, a Janduda będąc w sytuacji sam na sam z Brończykiem (83 min.) posłał piłkę wysoko ponad poprzeczkę.

Zupełnie niezrozumiały kryzys formy gnębi Pałasza, wszak zawodnika zaliczanego do kadry narodowej. „Pałasz przez miesiąc przebywał z kandydatami do reprezentacji i zdaniem Antoniego Piechniczka pracował na zajęciach wzorowo, bez żadnych ulg. Wszystko wskazywało na to, że w wiosennej rundzie będzie silnym punktem ataku Górnika, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna” - powiedział Zdzisław Podedworny.

Górnik rozpoczął w dobrym stylu, w każdym razie natarł z impetem i Brończyk znalazł się w opałach. W 3 minucie bramkarz Zawiszy musiał skapitulować. Oto środkiem pola energicznie poszedł na przebój Brzeziński, wygrał pojedynek z Urbanowiczem ale na karku miał Ostrowskiego, a przed sobą wybiegającego Brończyka. Zabrzanin nie stracił konceptu, sam nie strzelał, a podał precyzyjnie w prawo, gdzie rozpędzony Socha ostro strzelił tuż koło słupka. Górnik nie poszedł za ciosem i rychło gra wróciła do normy. Mnożyły się błędy obrońców naprawiane z uporem przez Dolnego. Najwyższy na boisku zawodnik permanentnie wygrywał pojedynki główkowe pod jedną i drugą bramką, kilkakrotnie też starał się zaskoczył bramkarza Zawiszy, ale rutynowany Bończyk pewnie wyłapywał wszystkie „główki” stopera Górnika. Powracając do błędów Zabrzańskich obrońców to w pewnym momencie Zalastowicz podał celnie... Burchackiemu. Piłkarz Zawiszy tak był tym faktem zaskoczony, że spartaczył doskonałą okazję do wyrównania. Równo z upływem pół godziny gry omal nie doszło do podwyższenia wyniku za sprawą... Sieranta. Trafił on piłką w Kwaśniewskiego, a rykoszet zmusił Brończyka do desperackiej interwencji.

Na plus Zawiszy trzeba podkreślić, że forsował grę otwartą. Może wynikało to z faktu, że już we wstępnej fazie meczu utracili bramkę. Ale też prawdą jest, że do końca nie skapitulował starając się za wszelką cenę doprowadzić choćby do podziału punktów. Nie udało się. Głównie wskutek dobrej postawy Dolnego, a także niezwykle ofiarnej gry Matysika, który paraliżował większość akcji zaczepnych „swój” atak do przodu. Co to dawało? W 68 min. trójka Brzeziński – Pałasz – Socha prowadziła piłkę mając przed sobą już tylko Urbanowicza i Brończyka: Brzeziński strzelił wysoko ponad poprzeczką. W minutę później ten sam zawodnik nie zdołał pokonać bramkarza choć walczył z nim w pojedynkę, w 72 min. dla odmiany Pałasz trafił w bramkarza Zawiszy.

Jan Fiszer, Sport nr 52 z 30 marca 1981r.