12.03.1975 - ROW II Rybnik - Górnik Zabrze 2:1

Z WikiGórnik
Skocz do: nawigacja, szukaj
12 marca 1975, godzina 15:00
Puchar Polski 1974/75, 1/2 finału
ROW II Rybnik 2:1 (1:0) Górnik Zabrze Chwałowice
Sędzia: Edward Norek (Kraków)
Widzów: ok. 10 000
HerbROWRybnik.gif Herb.gif
Buchalik 40
Buchalik 75 k
1:0
2:0
2:1


Wraży 83 k

Fojcik
Grzonka
Żywica
Jakubczyk
Dobisz
Kaczmarczyk
Buchalik
Grzmil (46 Zasiński)
Błachut
Emil Szymura (60 Wita)
Frydecki
SKŁADY (1-4-3-3)
Andrzej Fischer
Joachim Gorzawski
Jan Wraży
Henryk Wieczorek
Zygmunt Bindek
Lucjan Kwaśny (66 Zdzisław Rozborski)
Alojzy Deja
Józef Kurzeja (46 Jarosław Studzizba)
Ireneusz Lazurowicz
Stanisław Gzil
Andrzej Szarmach
Trener: Edward Jankowski Trener: Teodor Wieczorek

Relacja

Program meczowy.

Sport

6-krotny zdobywca trofeum – za burtą! Drużyna śmiałych w finale Pucharu Polski

ROW II – Stal Rzeszów w finale Pucharu Polski! Gdyby przed premierą obecnej edycji ogłosił ktoś konkurs na wytypowanie chociażby jednego zespołu, który w dniu 1 maja wystąpi w decydującej rozgrywce, chyba tylko jakiś fanatyk wskazałby właśnie na którąś z tych drużyn. Mieliśmy już różne sensacje w PP, zdołaliśmy się do nich przyzwyczaić. Dwukrotnie w finałach występowały zespoły III ligi – w 1965 roku Czarni z Żagania, w dwa lata później Raków. Ale ich rywalami byli tacy potentaci jak Górnik czy Wisła. A tymczasem szanse wykonania honorowej rundy, zdobycia przepustki do udziału w Pucharze Europy Zdobywców Pucharów, uzyskały obecnie dwa zespoły spoza ekstraklasy. Z jednej strony II-ligowa Stal, z drugiej zespół klasy „W” – ROW II Rybnik. Mówcie co chcecie, ale tak sensacyjnego finału jeszcze nie było. Gratulowaliśmy 2 marca rzeszowianom, teraz składamy wyrazy uznania jedenastce śmiałków trenera Edwarda Jankowskiego i przypominamy jej bojowy szlak do finału: Metal, Legia, Polonia, Lech i wczoraj Górnik Zabrze. Sześciokrotny triumfator PP, zespół, który miał w tym sezonie jedyną szansę pokazania się na europejskiej giełdzie, też nie zdobył chwałowickiej twierdzy. Coś w tym musi być. O przypadkach nie może być mowy.

Finał rozegrany zostanie 1 maja. Być może opiekunowie rybnickiej rewelacji dojdą do wniosku, że trzeba (zezwala na to regulamin) skorzystać z usług aktualnie najlepszych, a więc przynajmniej kilku I-ligowców. I wówczas wybuchnie bomba, bowiem zespoły Stali i ROW grały już między sobą w tej edycji, po dramatycznej walce nad Wisłokiem, stał wygrała w dogrywce 2:1. W Rzeszowie nie będą mieć nic przeciwko temu, by historia się powtórzyła. A w Rybniku? W Rybniku na razie wszyscy nie wierzą własnemu szczęściu i składają gratulacje autorom olbrzymiej sensacji. Drużynie śmiałków.

Buchalik bohaterem półfinału PP w Chwałowicach

Puchar Polski określany mianem imprezy niespodzianek, nie szczędzi nam ich również w tej edycji, której największą rewelacją jest zespół ROW II. W półfinale PP rybniczanie pokonali 2:1 (1:0) Górnika Zabrze stając się autorami wielkiej sensacji, tym bardziej, że zwycięstwo ich było zasłużone. Szkoda tylko, że mówiąc o rybnickiej rewelacji musimy się zapytać dlaczego za wszelką cenę.

Rozgrywki Pucharu Polski już w strefie półfinałowej to wielkiej rangi wydarzenie, wymagające odpowiedniej oprawy, organizacji, stworzenia obu rywalom jak najlepszych warunków. Tego niestety zabrakło w Chwałowicach, gdzie rozegrano mecz ROW II – Górnik: na widowni i bieżni okalającej płytę boiska zebrało się zbyt wiele osób, murawa, chociaż starannie przygotowana nie pozwalała na prowadzenie normalnej gry. Niemniej, nie usprawiedliwia to zabrzan, którzy w przekroju całego spotkania nie przewyższali swych przeciwników niczym, a czasami, co było bardzo dziwne, ustępowali rybniczanom w szybkości i ambicji.

Pierwsze minuty pojedynku ROW II – Górnik nie były zbyt emocjonujące. Podopieczni trenera Edwarda Jankowskiego czuli trochę respektu przed renomowanym przeciwnikiem, starali się nie stracić przede wszystkim bramki, która mogłaby od razu przekreślić wszystkie ich nadzieje. Jednak z upływem czasu, gdy okazało się, że Górnik nie taki straszny jak do malują, gospodarze zaczęli poczynać sobie coraz śmielej. Już w 25 min. Szymura błyskawicznym strzałem o mało co nie zaskoczył Fischera, a w 36 min. Buchalik trafił w poprzeczkę. Popisową wprost akcję przeprowadzili rybniczanie w 40 min. Szymura w dynamicznym rajdzie pozbył się Gorzawskiego, umiejętnie przekazał piłkę na środek pola karnego skąd Buchalik mocnym strzałem skierował ją – po raz pierwszy – do siatki Górnika. Zabrzanie w pierwszej połowie zrewanżowali się przeciwnikom tylko ostrym strzałem Kurzei oraz dwoma indywidualnymi przedsięwzięciami Szarmacha, które jednak skończyły się na dobrze interweniującym Fojciku.

Po przerwie, co było chyba sporym zaskoczeniem, więcej inicjatywy posiadali rybniczanie. Atakowali nie tylko z wypadów, lecz rozumnym rozgrywaniem piłki w środku pola, dublowaniem pozycji skrzydłowych przez obrońców, stawiali niejednokrotnie zabrzan w ciężkim położeniu. Lecz drugą bramkę uzyskali z błyskawicznej kontry, której autorem był Frydecki. Nie potrafiący go zatrzymać Wraży, sfaulował rybniczanina w obrębie pola karnego i sędzia zarządził rzut karny zamieniony pewnie przez Buchalika na 2:0. Teraz Górnik jakby się obudził, rzucił na szalę wszystkie umiejętności, przeważał, naciskał mocno rywali lecz efektem tego była jedynie honorowa bramka, którą strzelił z karnego (za faul na Wieczorku), Wraży.

W zespole zwycięzców bardzo dobrze grał blok defensywny, świetnie interweniował Fojcik, podobali się: Frydecki, Szymura i Buchalik. W drużynie gości niezwykle wartościowy był jedynie Wieczorek oraz grający na swym normalnym poziomie: Szarmach i Deja oraz Fischer – pozostali wypadli blado.

Stefan Riedel, Sport nr 50 (4402), 13 marca 1975