21.11.1993 - Górnik Zabrze - Legia Warszawa 2:1
21 listopada 1993 (niedziela), godzina 11:00 1. liga 1993/94, 17. kolejka |
Górnik Zabrze | 2:1 (2:1) | Legia Warszawa | Zabrze, stadion Górnika Sędzia: Zygmunt Ziober (Przemyśl) Widzów: 6 171 |
Jegor 9 w Kubik 35 k |
1:0 2:0 2:1 |
Grzesiak 42 g | ||
Jegor, Bałuszyński | Szczęsny | |||
Aleksander Kłak Mirosław Staniek Tomasz Wałdoch Piotr Jegor Jacek Grembocki Mieczysław Agafon Dariusz Koseła Jerzy Brzęczek Arkadiusz Kubik Ryszard Kraus (80 Piotr Brzoza) Henryk Bałuszyński (75 Andrzej Orzeszek) |
SKŁADY | Maciej Szczęsny Radosław Michalski Juliusz Kruszankin Krzysztof Ratajczyk Marcin Jałocha Zbigniew Mandziejewicz Dariusz Dziekanowski Leszek Pisz Adam Fedoruk Wojciech Kowalczyk Zbigniew Grzesiak | ||
Trener: Henryk Apostel | Trener: Janusz Wójcik |
Dodatkowe informacje
- Bramka Arkadiusza Kubika była jubileuszowym trafieniem nr 1100 w najwyższej klasie rozgrywkowej na własnym boisku.
Relacje
Sport
Zasłużone zwycięstwo
Malkontenci byli święcie przekonani, że arktyczna aura zmieni ten frapująco zapowiadający się pojedynek w bezładną kopaninę. Tymczasem w Zabrzu oglądaliśmy niewiele z futbolowego ping ponga, więc zziębnięci kibice tym razem nie mieli powodów do narzekań. Widowisko było naprawdę przedniej marki.
Atakujący od pierwszego gwizdka sędziego Ziobera z ogromnym animuszem gospodarze już w 9 min. fetowali zdobycie gola. Marcin Jałocha nieprawidłowo powstrzymał szarżującego Henryka Bałuszyńskiego. Do ustawionej w odległości 25 m od bramki Legii piłki podszedł Piotr Jegor i uderzył. Strzał po ziemi wydawał się być łatwym łupem dla Szczęsnego, lecz futbolówka zatańczyła na rękach golkipera gości i wtoczyła się do bramki. Legioniści jeszcze nie otrząsnęli się po tym ciosie, gdy do akcji wkroczył Jacek Grembocki. Strzałem z 20 metrów sprawdził wytrzymałość poprzeczki (12 min.). Potem bliscy podwyższenia rezultatu byli jeszcze Agafon i Kraus. W 34 min. Kłak wyszedł zwycięsko z pojedynku sam na sam z Grzesiakiem, po którym nastąpił błyskawiczny kontratak zabrzan. Kraus otrzymał precyzyjne podanie od Wałdocha, znalazł się oko w oko ze Szczęsnym i gdy go mijał, został powalony na ziemię. Żółta kartka dla bramkarza oraz rzut karny dla Górnika, pewnie zamieniony przez Arkadiusza Kubika na drugiego gola - oto kara za przewinienie.
Animusz gospodarzy na moment ostygł po zdobyciu kontaktowego gola przez gości, lecz minutę przez przerwą Kraus zmarnował dogodną sytuację na skorygowanie wyniku, posyłając piłkę obok słupka. Podobną szansę miał w 54 min. Koseła, ale on również nie stanął na wysokości zadania, pozwalając Szczęsnemu sparować lekki strzał. W 83 min. nie popisał się duet Brzęczek - Orzeszek, zaś w ostatniej minucie –Agafon, którzy zmarnowali wprost wymarzone sytuacje do przypieczętowania zasłużonego zwycięstwa Górnika.
Bogdan Nather
PS. Grzegorz Mielcarski oświadczył, że meczem z Legią zakończył swoją grę w Górniku Zabrze. „Jest to moja i tylko moja decyzja” - powiedział. Wcześniej sugerowano w klubie, że Mielcarski jest kontuzjowany i dlatego nie był brany pod uwagę przy ustalaniu składu wyjściowego na mecz z Legią. Sam zawodnik oświadczył, że o żadnej kontuzji nie ma mowy.
Zepsute Imieniny
Piłkarze warszawskiej Legii popsuli nieco imieninowy nastrój swego szkoleniowca Janusza Wójcika, przegrywając mecz na szczycie z Górnikiem Zabrze. O ile jednak wynik gości ze stolicy raczej rozczarował, to o grę trudno mieć do Legii, szczególnie w drugiej połowie, pretensje.
Zaczęli goście ten mecz nieco asekuracyjnie. Nawet Mandziejewicz grający zwykle w pomocy, grał na pozycji bardziej cofniętej. Tylko do dziewiątej minuty. Wtedy to, po rzucie wolnym egzekwowanym przez Jegora, Legia utraciła pierwszą bramkę. Spory udział w jej utracie ma Maciej Szczęsny, który strzał po ziemi przepuścił. Trudno w takiej sytuacji piłkarza usprawiedliwić. Niemal do końca tej części gry goście nie potrafili złapać rytmu. Bardzo niepewnie grała obrona, kilka błędów popełnił Kruszankin, zbyt łatwo dawał się ogrywać Ratajczyk, od początku kryjący indywidualnie Bałuszyńskiego. Kiedy tego drugiego wspierał najlepszy na boisku Grembocki, wówczas każda akcja Górnika prawą stroną, pachniała bramką. Trochę lepiej zagrał kryjący Krausa Michalski. W 34 min. goście przeprowadzili pierwszą składną akcję. W „uliczkę” został wypuszczony Grzesiak i przegrał pojedynek sam na sam z Kłakiem. Minutę później było już 2:0. Prostopadłe podanie zabrzan minęło obronę Legii, a Szczęsny faulował na polu karnym będącego przed pustą bramką Krausa. Kontaktową bramkę strzelił Grzesiak po miękkiej wrzutce na pole karne po rzucie wolnym wykonanym przez mało widocznego wczoraj Pisza. Po przerwie na boisko wyszła inna Legia (w innych, bardziej odpowiednich butach). Świetnie zaczął grać Mandziejewicz kierujący kolegami, coraz aktywniejszy był Ratajczyk, kilkoma udanymi zagraniami popisał się Dziekanowski i tylko Kowalczyk zagrał bez wyrazu. Sytuacje bramkowe mieli kolejno Dziekanowski, Grzesiak (strzał z woleja obok słupka), ponownie Dziekanowski, Michalski i Mandziejewicz. Legia długimi fragmentami nie schodziła z połowy Górnika, choć przyznać trzeba, że jej okazje bramkowe nie były tak klarowne jak zabrzan. Na pięć minut przed końcem zrehabilitował się Szczęsny, który w wiadomy tylko sobie sposób dwukrotnie wygrał pojedynek sam na sam z Brzęczkiem.
Dariusz Czernik, "Sport" nr 225 z 22 listopada 1993